Recenzja aplikacji 4#: Ticket to Ride

Istnieją takie gry legendy, o których po prostu się słyszało, nawet jeśli nigdy nie było nam dane zetknąć się z nimi osobiście. Niniejsza recenzja zostanie poświęcona tytułowi, który bez oporów można by nazwać „klasykiem planszówek rodzinnych” i który doczekał się tak ogromnej ilości edycji i wznowień, że aż trudno się we wszystkich połapać: Ticket to Ride: Europe, Ticket to Ride: USA, Ticket to Ride: Nordic Countries, Ticket to Ride: Indie/Szwajcaria, Ticket to Ride: Holandia, Ticket to Ride: Asia, Ticket to Ride: Afryka,  Ticket to Ride: Marklin Edition i największy: Ticket to Ride: 10th Anniversary Edition.

Sporo? A pewnie jeszcze kilka w drodze! Zamiast jednak przyglądać się kolejno wszystkim edycjom, zdecydowałam się oprzeć tekst nie na tradycyjnej grze planszowej, ale na powstałej na jej bazie aplikacji. Dostępna w serwisie Steam – „Ticket to Ride” (wersja bez DLC).

Zawartość

Z ekranu startowego witają nas trzy opcje:

1)      Przystąpienie do gry w trybie: solo, online, pass& play oraz local.

2)      Samouczek, jeśli ktoś nie pamięta lub nie zna zasad.

3)      Dodatki – a tam: hala sław, osiągnięcia, ustawienia, sklep, instrukcja do  gry oraz lista płac.

Podstawowa mapa w aplikacji bazuje na pierwowzorze – czyli nieco bardziej „konfrontacyjnej” od europejskiego odpowiednika planszy amerykańskiej. Jeśli jednak z jakiegoś powodu uznacie, że to zdecydowanie za mało, spójrzcie tylko na to:

Jest w czym wybierać, pod warunkiem, że nie macie alergii na DLC! Do każdego dodatku przypisane są przy tym osobne osiągnięcia, które dzielą się na kategorię. Dla wersji podstawowej są to: zdobycie konkretnej ilości punktów 80+, 120+, 160+, 200+, 240+, zrealizowanie konkretnej ilości tras specjalnych – 3, 6, 9 i 12 oraz rozegranie konkretnej ilości partii: 20, 100, 1000, 5000, 20 000 (…poważnie? Jest ktoś na tym świecie, kto zagra w „Ticket to Ride” 20 000 razy?).

Setup

Załóżmy jednak, że nie obchodzą nas te wszystkie dodatki i chcemy już wreszcie zagrać. Z głównego menu wybieramy zatem interesujący nas tryb oraz ilość przeciwników (w zależności od tego jak czujemy się na siłach). Zaraz potem przechodzimy do ekranu mapy… i nic. Wyrzuciło mnie z gry. Pierwsze zaskoczenie, pierwsze rozczarowanie. Odpaliłam aplikację ponownie i przy drugim podejściu działała już płynnie, a nawet zapisało moje wcześniejsze ustawienia (wyłączyłam bowiem paskudną muzykę), ale przyznacie sami, że nie był to najlepszy start.

To tyle w kwestii przygotowania do gry. Dla zapaleńców, którzy czują, że chcieliby jeszcze coś poustawiać przed rozgrywką przygotowano w „ustawieniach” sekcję wyboru koloru gracza, wskazania płci awatara i jego mordki. (Tak naprawdę jednak – z rzeczy naprawdę ważnych  –  wystarczy wskazać „tryb gry” i przechodzimy płynnie do rozgrywki).

Rozgrywka

Dla tych, którzy nie znają oryginalnej wersji przypomnę tylko, że celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów poprzez realizowanie specjalnych tras z dodatkowych biletów, ułożenie jak najdłuższej trasy lub po prostu wykładanie wagoników na mapę, które następnie są przeliczane na punkty. Na starcie mamy do wyboru trzy trasy specjalne, z których możemy zatrzymać wszystkie albo część odrzucić (jeśli uznamy, że są zbyt trudne) – zawsze jednak musimy zachować przynajmniej jeden bilet.

W swojej turze możemy z kolei zdecydować się na jedną z poniższych akcji:

1)      Dociągnąć dwie z pięciu widocznych kart w wybranym przez nas kolorze;

2)      Wyciągnąć dwie karty „w ciemno” ze stosu lub jedną ze stosu i jedną z widocznych na stole;

3)      Dociągnąć jedną lokomotywę, która działa jak joker;

4)      Wyłożyć wagoniki na mapę – za co płaci się kartami w ilości i kolorze wskazanym przez konkretną trasę;

5)      Dobrać bilety specjalne (analogicznie do sytuacji z samego początku gry). Tutaj trzeba jednak uważać, bo każdy niezrealizowany bilet równa się ujemnym punktom na koniec gry.

Partia trwa tak długo aż jednemu z graczy zostaną tylko 3 wagoniki (wszyscy mają po 45 na starcie) i wtedy odbywa się ostatnia runda. Innymi słowy zawsze albo dobieramy karty, albo wykładamy wagoniki. Nic ponadto. Na tym właśnie polega urok i prostota „Ticket to Ride”, przez co zasady są szalenie łatwe do opanowania nawet dla bardzo młodych i starszych już graczy. Można więc z nią grać z dziadkami, dziećmi, rodzicami i podczas każdego spotkania rodzinnego.

Przyznam szczerze, że aplikacja jest przy tym jeszcze bardziej „idiotoodporna” od gry podstawowej, bo jedynym, faktycznym problemem do opanowania w „Ticket to Ride” może być tak naprawdę słaba znajomość geografii, jeśli mamy problemy ze zlokalizowaniem miast docelowych (właśnie dlatego powstało tyle edycji z różnymi mapami). Wykładane wagoniki zawsze bowiem muszą łączyć ze sobą dwa miasta, tworząc trasę między nimi. W aplikacji problem ten został rozwiązany, gdyż komputer domyślnie podświetla nam połączenia i wielkimi, migającymi kropkami oznacza punkty, do których prowadzą trasy specjalne z naszych biletów. Nie musimy więc niczego kontrolować, szukać czy sprawdzać. Nawet jeśli nie wiemy, gdzie znajduje się Nowy Jork a gdzie Las Vegas, system litościwie nam podpowie i możemy całkowicie wyłączyć myślenie.

„A jak AI”? – zapytacie. Na potrzeby recenzji rozegrałam trzy partię i o sztucznej inteligencji można śmiało powiedzieć, że… nie jest złośliwa. Co prawda nie zawaha się zablokować wam trasy, niczym wredny wujek, który zamiast realizować swoje bilety, będzie skupiony tylko na wkurzaniu innych, ale takie sytuacje zdarzały się sporadycznie i w większości wypadków komputerowy przeciwnik dążył jedynie do zwycięstwa, realizując własne trasy. Partia przebiegała zatem wyjątkowo spokojnie i bez problemów. Znacznie mniej burzliwie niż w trakcie wspólnych spotkać z rodziną.

Podsumowanie

„Ticket to Ride” w wersji na Steam wiernie oddaje ducha oryginału. Aplikacja jest niestety dość brzydka graficznie, a muzyka potrafi doprowadzić do migreny nawet najsilniejszych. Z drugiej strony nie spodziewałam się po tej wersji zbyt wiele, a okazała się bardzo miłym zaskoczeniem: prosta, dynamiczna rozgrywka, dużo akcji… ale mało myślenia. Jeśli znacie i kochacie „Ticket to Ride” powinniście być oczarowani, jeśli jednak uważacie, że kultowe „pociągi” są zbyt losowe, nudne i ogólnie nie ma w nich zbyt dużo miejsca na prawdziwe planowanie… to aplikacja niczego w tej opinii nie zmieni i może lepiej poszukać sobie innej gry.

(Dobra, 3 rozgrywki za mną… zostało jeszcze tylko 19 997 i zdobędę osiągnięcie! Ha ha! Zleci zanim dotrwamy z Panem Żabą do emerytury!).

Plusy:

+ Dużo map, ale daję radę bez DLC;

+ Klimat tradycyjnej wersji (prosta, szybka, mało konfrontacyjna);

+ Gra podświetla trasy, ułatwiając lokalizowanie miast.

Minusy:

– Wyrzuciło z aplikacji (podejrzewam, więc błędy w działaniu);

– Brzydka oprawa wizualna i koszmarna muzyka;

– Wyrwane z kosmosu “osiągnięcia”, jeśli ktoś ma duszę kolekcjonera.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*