Recenzja 5#:Takenoko

Zostańmy więc urzędnikiem nad urzędnikami, przodownikiem i mistrzem od radzenia sobie z każdym splunięciem fortuny. Zagrajmy w O tym, że nie wszystkie prezenty są udane można przekonać się co święta na własnej skórze. A co jeśli nietrafione podarunki pojawiają się na wysokim szczeblu, podczas relacji dyplomatycznych? Wojna? Trudne negocjacje? Niezręczne uśmiechy? Niekoniecznie! Wszystkie problemy da się rozwiązać, jeśli znajdzie się odpowiednich ludzi. I to właśnie takim człowiekiem „od zadań nadzwyczajnych” musimy się stać na potrzeby planszówki „Takenoko”, gdzie przyjdzie nam poradzić sobie z niezwykle trudnym zadaniem. Cesarz otrzymał bowiem w prezencie… pandę. Słodką, puchatą i straszliwie żarłoczną. Musimy więc zadbać o zwierzątko, ale jednocześnie ocalić ogrodnika przez nieuniknionym zawałem, gdy zobaczy, co ten słodziak zrobił z jego wyhodowanymi w pocie czoła bambusami.

Zostańmy więc urzędnikiem nad urzędnikami, przodownikiem i mistrzem od radzenia sobie z każdym splunięciem fortuny. Zagrajmy w „Takenoko” i sprawdźmy jak poradzimy sobie w otoczeniu cesarskich ogrodów!

Zawartość pudełka

Pierwsze co nas wita ze zgrabnego pudełka to instrukcja. A w zasadzie komiks, nim bowiem wczytamy się w zasady, mamy okazję poznać fabularyzowany wstęp, który rozbudowuje streszczoną tutaj historyjkę. Jest Cesarz, dostał Pandę, urzędnicy – radźcie sobie, bo ogrody muszą być piękne, a zwierzątko szczęśliwe! Tyle w skrócie.

W zestawie dostajemy też figurkę Ogrodnika i Pandy, które są… cóż, urocze. I co najważniejsze: od razu pomalowane, zwłaszcza jeśli nie lubicie babrania się z pędzlami i farbami. Nie spotkałam przy tym jeszcze osoby, która nie zachwyciłaby się wykonaniem „Takenoko”, prawie jak na widok zdjęć kotków w internecie.

No, ale jedźmy dalej z opisem! W pudełku nie znajdziecie planszy. Zamiast tego mamy kafelki terenu. Będziemy bowiem z nich budować cały ogród. Wyróżniają je trzy kolory oraz cechy specjalne np. niektóre są z miejsca nawodnione, inne to tereny dobrze nawożone lub otoczone ogrodzeniem, chroniącym rośliny przed Pandą.

Ostatni z najważniejszych elementów gry, to kawałki bambusów (podstawki i łodyżki) w trzech bazowych kolorach (analogicznie do terenu) – różowym, żółtym i zielonym – reprezentującymi rzadkość występowania danego typu rośliny.

Karty celu, znaczniki akcji, plansze na zasoby, znaczniki nawodnienia itd. – stanowią barwną resztę, ale nie ma sensu skupiać się na każdym z osobna. W sumie: jest tego naprawdę dużo. Na szczęście wszystko z miejsca ułożono w eleganckiej wyprasce, więc nie powinniście mieć problemów z przechowywaniem.

Setup – czyli „czy mój stół to pomieści?”

Odpowiedź na to pytanie jest dość przewrotna, gdyż wszystko tak naprawdę zależy od tego jak dynamicznie będziemy rozwijać ogród. Może się zdarzyć, że zagramy na bardzo małej, skondensowanej planszy, a może być tak, że zarzucimy kafelkami cały blat i zaczniemy w natłoku kolorów tracić Pandę z oczu. Nawet w przypadku rozgrywki na dwie osoby, często zdarza się tak, że ogród robi się nieoczekiwanie wielki, przez co czasami trudno ogarnąć wszystkie elementy.

W kwestii szybkości przygotowania do rozgrywki, to już inna bajka. Ta jest bowiem banalnie prosta. Każdy z graczy dostaje po planszy postaci + 2 znaczniki akcji + 3 losowe karty celu. Na środek dajemy kafelek ogrodu z wodą, na nim stawiamy Pandę i Ogrodnika… po czym zaczynamy grę. Zero zaglądania do instrukcji. Nawet warcaby rozkłada się dłużej.

Rozgrywka

Podstawowym celem gry jest zrealizowanie sumy kart misji – uzależnionej od ilości graczy, np. na dwie osoby, będzie to dziewięc kart, itd. (Trochę jak w słynnym „Ticket to ride”/ „Wsiąść do pociągu” gdzie punktowaliśmy za konkretne trasy).

Na początku każdej tury rzucamy kością, aby zobaczyć efekt specjalny oraz przydzielamy dwa znaczniki akcji do konkretnych działań. Wśród efektów specjalnych znajdują się rzeczy takie jak: słoneczko – czyli dodatkowa akcja, wiatr – możliwość wykonania w danej turze dwa razy tej samej akcji (w innym wypadku musimy zawsze wykonać dwie różne) czy deszczyk – czyli wskazanie, gdzie urośnie bambus. Ogólnie tematy okołopogodowe.

Same cele do realizacji dzielą się na trzy typy: „Karty Pandy” – pokazują jakie kawałki bambusa musimy zjeść „sterując Pandą”, aby zdobyć widoczną na karcie ilość punktów, „Karty Ogrodu” – punktujemy jeśli uda nam się ułożyć kafelki terenu w takich kolorach i w takim kształcie, co pokazany na karcie wzór oraz „Karty Ogrodnika” – czyli zdobywamy punkty, jeśli uda nam się wyhodować bambusy o wysokości i kolorze wskazanym na karcie np. różowy bambus o wysokości „3” kawałków pędu.

Wszystkie dostępne akcje umożliwiają nam realizacje tych misji: możemy więc chodzić Pandą albo Ogrodnikiem po kafelkach, rozbudowywać ogród czy system nawadniania, montować ulepszenia, dobierać nowe karty i tak dalej, i dalej.

Na ma wiele miejsca na negatywną interakcję. Nie przerywamy sobie bowiem tur. Nie zagrywamy żadnych złośliwych efektów. Czasami możemy komuś wrednie zjeść jego wypielęgnowaną roślinkę lub dołożyć fragment ogrodu, w miejscu gdzie sam chciał się rozbudowywać, ale to w zasadzie tyle. „Takenoko” to raczej ciepła grą rodzinna. A poza tym, kto by nie wybaczył Pandzie, że coś tam uszczknęła, gdyby potem popatrzył w jej niewinne oczka?

Podsumowanie

Ponieważ cierpię na deficyt planszówek, które dobrze się skalują, muszę przyznać, że „Takenoko” sprawdza się w każdym składzie: zarówno w pełnym, jak i tylko na 3- czy 2-osoby. Samo przez się stanowi to zaletę. Czy jednak rozgrywka jest aż tak rewelacyjna? Na pewno przyjemna i idealna do odprężenia po cięższych tytułach. Z drugiej strony nie mam tak, że po jednej partii natychmiast chcę zasiadać do następnej. Zasługuje zatem na miano ładnej, solidnej, nie za długiej i niezbyt skomplikowanej… ale też nie porywającej gry, która może nie sprawi, że trudno się oderwać od stołu, ale i tak będziecie się dobrze bawić.

Plusy:

+ Doskonała oprawa graficzna;

+ Proste zasady, setup i szybki czas rozgrywki;

+ Oryginalna tematyka;

+ Pomalowane figurki Pandy i Ogrodnika

Minusy:

– Dla niektórych może być zbyt prosta i losowa;

– Przydałby się trzeci znacznik dla oznaczenia bonusowej akcji;

– Nie wszystkie rzeczy są dobrze wytłumaczone w instrukcji.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*