Recenzja 6#: Chroń przyrodę z Celnikami

Gry edukacyjne to nie jest temat prosty. Bardzo ciężko wyważyć moment, w którym element nauki nie przytłacza dobrej zabawy i w drugą stronę: gdy zabawy jest więcej niż faktycznej nauki. Planszówki wciąż jednak stanowią bardzo przydatne narzędzie do edukacji, choć ich wpływ bywa często niedoceniany – przeważnie w konserwatywnym środowisku pedagogicznym, które preferuje jedynie książki i zeszyty.

A tymczasem uczyć można się wszędzie i wszystkiego. Ot chociażby w temacie: co w Polsce stanowi towary nielegalne? Wiecie? Pewnie tylko w jakimś stopniu. A przecież dzieciaki niczego tak nie lubią jak gier o zwierzętach!

Nadmienię jeszcze, że „Chroń przyrodę z Celnikami” to tytuł, którego nie spodziewałam się recenzować. Powstał na zlecenie Izby Celnej w Warszawie i dotyczy szerzenia wiedzo o bezpieczeństwie w strefie Schengen. Nie widnieje przy tym w bazie BoardGameGeeka. Siostra zrobiła mi więc niemałą niespodziankę, gdy przyniosła nowe pudełko (jako że sama częściowo pracowała nad stroną graficzną tej gry – ilustracja pudełka i plansza). Nie będąc jednak „po siostrzanemu” złośliwa, obiektywnie zasiadam do recenzji. Zobaczmy co skrywa się pod wieczkiem…

Zawartość pudełka

No to co tam mamy? Niedużą planszę z torem punktacji, zestaw kubików dla pięciu graczy w różnych kolorach (w sumie 25), znacznik pierwszego gracza, 15 żetonów akcji specjalnych (po 3 na gracza), instrukcja oraz 110 kart z towarami nielegalnymi oraz legalnymi.

Tymczasem mnie znacznie bardziej od zawartości zaciekawiło… samo pudełko! Z miejsca spodobał mi się pomysł małego formatu – niczym gruby notes. Przyzwyczaiłam się bowiem, że normalna „podstawka” do gry zawiera 70% zamkniętego powietrza i może z 30% elementów, które walają się po ogromnym i praktycznie pustym pudle. Tutaj te proporcje nie wyglądają tak abstrakcyjnie, przez co w pierwszej chwili myślałam, że mam do czynienia z dodatkiem… Ale nie! Takie rozwiązanie przedstawia wyraźnie zdroworozsądkowe podejście. Mniej elementów = mniejsze pudło = więcej miejsca w szafie na różne gry. A przecież o to w kolekcjonerstwie planszówkowym chyba chodzi?

Setup – czyli „czy mój stół to pomieści?”

W skrócie: pomieściłby pewnie nawet dwie takie gry. Plansza nie jest duża, potrzebujemy tylko trochę przestrzeni na kolekcjonowane karty czy nieużywane aktualnie kubiki, ale tak naprawdę nawet miłośnicy minimalizmu w projektowaniu stołów powinni sobie poradzić ze znalezieniem kawałka wolnej przestrzeni do gry.

Co zaś się tyczy setupu, to musimy niestety posłużyć się instrukcją. Tabelka precyzuje ile kart, w których miejscach oraz w jakich stosach należy użyć w rozgrywce w zależności od liczby osób. Podejrzewam, że da się to z czasem spamiętać, ale początkowo nie obejdzie się bez podglądania instrukcji. Z drugiej strony, elementów jest niewiele, dlatego samo rozłożenie powinno zająć nie więcej niż 5 minut. I to tylko dlatego, że długo myślicie „jakim kolorem” chcecie zagrać.

Rozgrywka

I tutaj pojawia się pierwszy problem: instrukcja. Ma aż 12 stron samych zasad + 6 dodatkowych stron suplementu z opisami zwierząt = 18, co przy tak prostej grze wydawało mi się podejrzane. Znacznie bardziej skomplikowane planszówki posiadają bowiem krótsze instrukcje (i nie chodzi mi tutaj bynajmniej o ten bonusowy rozdział edukacyjny!). Przeczucie okazało się słuszne, bo chociaż instrukcja najeżona jest przykładami, obrazkami i opisami sytuacji typu „Olga zbiera kartę, a Zbyszek zabiera funkcjonariusza…”, to jednak po pierwszym przeczytaniu nie byłam pewna, czy zrozumiałam, o co chodzi. Następuje czytanie drugie… i dalej nie jestem pewna, ale myślę sobie: „Dobra! Zagramy, to wszystko się wyjaśni!”. Mam jednak przykre wrażenie, że nie udało się w łatwy i treściwy sposób uchwycić sedna mechaniki.

Zróbmy to zatem na blogu, zaczynając od opisu konceptu. „Chroń przyrodę z Celnikami” pozwala nam się wcielić w rolę tytułowych funkcjonariuszy Izb Celnych, których zadaniem jest przechwycenie jak największej liczby towarów nielegalnych. Mogą to być tabletki, soki z roślin, olejki, a nawet całe egzemplarze żywych zwierząt – jak karakal czy skorpion cesarski. Będziemy z nich budowali sety – podzielone na kategorię – a te będą przekładały się następnie na zdobyte punkty dla gracza, który prowadzi w danym secie (1, 2, 3 i 4 miejsce za daną kategorię).

Gra dzieli się przy tym na cztery fazy: prześwietlania, delegowania ­– czyli wysyłania funkcjonariuszy do konkretnego Oddziału (gdzie niczym w popularnej „Kolejce”, kubiki reprezentują stojących w rządku i czekających funkcjonariuszy), przeszukiwania ­­– czyli przechwytywania nielegalnych towarów oraz odpoczynku – czyli tradycyjnej fazy porządkowej.

O kolejności, w której będziemy mogli przeszukiwać, decydują liczba i miejsce w kolejce czekających funkcjonariuszy. Karty zawsze dobieramy podług najbardziej korzystnych dla naszych setów wartości punktowych. Mechanicznie „Chroń przyrodę z Celnikami” jest zatem typową eurogrą z mocnymi elementami card draftingu (na skutek kompletowania układów).

Podsumowanie

Szczerze powiedziawszy trochę zaskoczyło mnie oznaczenie na pudełku, iż sugerowany wiek graczy to „10+”. Gra jest przecież relatywnie prosta, więc podejrzewam, że nawet dużo młodsze, ale obeznane z planszówkami pociechy, będą mogły się przy niej bawić bez przeszkód. Wystarczy, że znają prostą życiową prawdę, iż „więcej znaczy lepiej” – bo tylko wysoko punktowane karty opłaca się kolekcjonować.

O ile jednak nielegalne towary jako narzędzie edukacyjne sprawią się świetnie, o tyle nie do końca, mam wrażenie, wykorzystano potencjał towarów legalnych. W naszych testowych partiach, ponieważ nie były nikomu potrzebne (nie liczyły się do punktacji), lądowały zaraz w pudełku, bez nawet sekundy oglądania. A przecież po coś oznaczono je kodami i wymyślono dla każdej ilustrację. Szkoda zatem, że brakuje mechanicznej motywacji, aby skupić się na tym, co właściwie reprezentują. Dla porównania: karty towarów nielegalnych układamy chociaż przed sobą na stole, żeby zobaczyć, w jakich kategoriach przodujemy. Zawsze znajdzie się więc chwilka na ich przeczytanie.

To tyle w kwestiach wątpliwości. Teraz trochę o zaletach:

Ciekawym rozwiązaniem edukacyjnym okazało się zamieszczenie na każdej karcie QR kodu, dzięki czemu możemy poczytać o zagrożonych gatunkach i miejscach ich pochodzenia na urządzeniach z czytnikiem. Będzie to zapewne dodatkowa atrakcja dla dzieciaków, bowiem nie oszukujmy się: „Chroń przyrodę z Celnikami” to tytuł zdecydowanie skierowany dla młodszego odbiorcy. Poza suplementem w instrukcji, mamy zatem jeszcze jedną okazję, aby dowiedzieć się czegoś o zwierzątkach z innego źródła. I przy okazji dużo frajdy w używaniu np. ukochanego telefonu mamusi/tatusia przy okazji rozgrywki w zwykłą planszówkę.

Podobały mi się również zasady zaawansowane, czyli udostępnienie akcji specjalnych. To zawsze miłe urozmaicenie, jeśli gra się jakoś skaluje. Możemy wtedy sami modyfikować poziom trudności (chociaż najbardziej popularny okazał się po prostu Pies, którego zdolność pozwalająca przesunąć funkcjonariusza na początek kolejki była niekiedy wredna, choć niezwykle przydatna). Jeśli uznacie, że zrobiło się zbyt skomplikowanie – wrzucacie po prostu żetony do pudełka, jeśli zaś czujecie, że męczy was schematyczność działań – możecie pokombinować z akcjami specjalnymi lub zasadami domowymi. Bo wszyscy chyba zgodzimy się, że labradory są fajniejsze od urządzeń rentgenowskich i powinny po prostu pojawiać się częściej?

Pomimo więc ograniczonego dostępu (gra sprzedawana jest tylko bezpośrednio ze strony wydawcy – Regiogames), uważam, że warto się z nią zapoznać, zwłaszcza jeśli prowadzicie zajęcia dla dzieciaków w szkołach lub klubach. Celnicy to z pewnością jedna z tych grup zawodowych, która mogłaby opowiedzieć naprawdę niezwykłe historię o tym, czego to ludziom nie uda się upchnąć do bagażu…

Plusy:

+ Niecodzienna tematyka;

+ QR kody na każdej z kart;

+ Suplement opisujący zagrożone gatunki zwierząt;

+ Prosta i szybka rozgrywka.

Minusy:

– Karty towarów legalnych mają małe znaczenie;

– Zbyt długa instrukcja.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*