Recenzja aplikacji 5#: Hive

Mamy Walentynki, więc czas na jakiś tytuł dla tylko dwóch graczy, aby jednak zbytnio nie przesłodzić i nie zalewać bloga serduszkami oraz tęczą, podejdźmy do tematu bardziej przewrotnie. Gry planszowe mogą być bowiem zasadniczo o wszystkim. Czasami wcielamy się w poszukiwaczy przygód, robotników, farmerów, rybaków, kupców, władców czy jaką tylko sobie profesję wymyślicie, ale niekiedy twórcy w poszukiwaniu oryginalnego pomysłu sięgają po bardziej nietypową tematykę. Tym razem będziemy owadami! I to nie konkretnymi: nie chodzi bowiem o armię mrówek czy termitów, ale całe spektrum różnego robactwa, z których nie wszystkie – jak pszczółki – kojarzą nam się jednoznacznie pozytywnie.

Powiecie, że mało romantycznie? E, tam! Przecież „robale” to ważne elementy randek! Co to za piknik bez mrówek, spacer po lesie bez kleszczy czy wypad nad jezioro bez komarów! Zamiast więc narzekać, przypomnijcie sobie jak pierwszy raz „uratowaliście” Waszą drugą połówkę przed pająkiem i zapraszam do nowej recenzji.

Ponieważ jednak obiecałam prezentować na blogu tylko gry ładne, należy się najpierw małe sprostowanie. „Hive” (czyli po naszemu: Rój) w wersji tradycyjnej to naprawdę porządnie wydany produkt. Grube, wytrzymałe żetony reprezentujące robale przy odrobienie szczęścia i rzucone z odpowiednią siłą, mógłby nabić niemałego guza. Są bowiem tak solidne. Jak kamyki. I przy tym ładne, w estetycznym opakowaniu – wygodnej torebce do podróżowania. Co zaś się tyczy aplikacji… no, co tam. Powiem wprost: jest paskudna. Miało być fajne 3D, a wyszło jak w słynnym cytacie: „Chcieliśmy jak najlepiej…”. Zobaczmy jednak czy gra w wersji na tablety obroni się chociaż mechaniką.

Zawartość

Na początek mamy okazje zobaczyć depresyjny ekran startowy, który jak cholera zachęca do odpalenia aplikacji:

Skoro jednak już użyliśmy karty kredytowej i staliśmy się szczęśliwym posiadaczem „Hive” na Steamie, to idziemy dalej, niezrażeni paskudnym wykonaniem i ciągle pełni nadziei.

Do wyboru mamy standardowo: Listę płac (którą, oczywiście, przeczytamy w pierwszej kolejności z wypiekami na twarzy), Dodatki – które odsyłają mnie do strony sklepu… rozumiem, więc, że chodzi o zakup DLC? Ustawienia – gdzie modyfikujemy głośność efektów dźwiękowych i tryb „pełen ekran” czy „gra w oknie”, Zasady – które wprowadzają nas w zawiłe możliwości sterowania każdym z robaczków i Statystyki – gdzie możemy sobie zobaczyć rozpiskę naszych osiągnięć.

Setup

Jak w wielu recenzowanych już wcześniej aplikacjach, również tutaj mamy do wyboru tradycyjne cztery tryby: Solo (my vs. sztuczna inteligencja), Pass’N Play (czyli wspólne granie na jednym komputerze z przekazywaniem sobie sprzętu na czas tury gracza),  Online (my vs. ludzki przeciwnik) i granie w sieci lokalnej.

Nasz wybór przed właściwą partą ogranicza się do wybrania trybu. Reszta już zawsze wygląda w ten sam sposób. Przygotowanie ogranicza się zatem do trzech kliknięć: jaki kolor, czy gramy z DLC czy bez, kto zaczyna i jaki poziom trudności, jeśli gramy z SI.

Rozgrywka

Obejrzeliśmy już to wszystko i wiemy o co chodzi. W skrócie: „Hive” to gra dla dwóch osób, gdzie jeden gracz steruje grupą czarnych, a drugi białych robaków, z których każdy – niczym w szachach – posiada inne umiejętności poruszania się. O ile jednak w szachach celem armii jest dorwanie i zamatowanie króla, o tyle w przypadku owadów mamy dla odmiany dopaść królową przeciwnika, aby ją otoczyć i uniemożliwić ucieczkę.

Na czym polega wyzwanie? Ano na tym, że czasami przez idiotyczne decyzję możemy sami zablokować własną królową roju i w efekcie przegrać całe starcie. Dodajmy, że w trakcie swojej tury wykonujemy dokładnie jeden ruch: dokładamy do istniejącego roju owada wybranego typu lub używamy zdolności przemieszczania jednego z już uczestniczących w rozgrywce robali. Niby mało opcji, a jednak sporo trzeba przemyśleć. Może bowiem okazać się, że nie zdołamy wystawić nawet połowy z naszej „armii”, bo przeciwnik załatwił sprawę kilkoma mrówkami.

Swoistą trudnością może być zatem, zwłaszcza na początku, zapamiętanie jakie umiejętności posiadają robale określonego typu. Mrówki, pająk, koniki polne, żuki, królowa… Nie obejdzie się na 100% bez ściągi albo instrukcji, póki nie zaczniemy intuicyjnie ogarniać zasad. (Szczerze powiedziawszy ja do dziś korzystam z podpowiedzi…).

Tym samym znów ujawnia się mechaniczne podobieństwo do szachów, gdzie bez znajomości mocy figur – ani rusz. No to na czym polega właściwie różnica poza tematyką? Dlaczego nie zagrać po prostu w szachy? „Hive” nie posiada planszy i dodatkowym elementem utrudniającym planowanie jest zasada „jednego roju”, do czego nawiązuje zresztą tytuł gry. Płytki robaczków zawsze muszą do siebie przylegać i zabroniona jest sytuacja, gdyby przemieszczenie owada mogło doprowadzić do rozpadu utworzonej w ten sposób struktury. W skutek tego ograniczenia, znacznie utrudnia się poruszanie. Co z tego, że wyłożyliśmy naszego ultra mobilnego konika polnego, skoro został otoczony i najzwyczajniej nie wolno mu odskoczyć?

Dodajmy również, że nie od razu zaczynamy partię z królowymi jako częścią roju. Sami decydujemy, kiedy wprowadzimy ten kluczowy dla zwycięstwa element do gry – musimy to jednak zrobić to przed czwartą turą.

Oprócz wymienionych wcześniej robali w grze występują jeszcze DLC: biedronka, komar i stonoga. Szczerze powiedziawszy, nawet w wersji tradycyjnej, uważam ich zakup za konieczny, jeśli chcemy podnieść poziom trudności rozgrywki. W przeciwnym wypadku poprzestaniemy przy uproszczonej wersji szachów. Każdy z trzech nowych robali posiada bowiem bardzo unikalne, ale silne zdolności, dzięki którymi można mocno namieszać w partii, np. komar kopiuje umiejętności robaczka, do którego przylega… chyba że to inny komar, wtedy płytki zostają zablokowane, stonoga zaś umożliwia nam poruszanie nawet cudzych płytek o dwa pola (zamiast wykonanie standardowego ruchu). Jeśli zatem zastanawiacie się w ogóle nad aplikacją, to koniecznie poczekajcie na „complete edition” ze wszystkimi elementami.

Podsumowanie

I tym sposobem przechodzimy do krótkiego podsumowania. „Hive” to kapitalna gra dla par. Pod warunkiem, że zakupiliście elegancką, ładnie wydaną grę tradycyjną. Aplikacja jest bowiem tak koszmarnie brzydka i toporna, że naprawdę trudno skupić się na mechanice. Może nie wywala do pulpitu, może się nie wiesza, czyli ogólnie „jest stabilna”, ale powiedzmy sobie szczerze – są dużo lepsze gry planszowe na tablety. Zwłaszcza w podobnej cenie.

Plusy:
+ Mechaniczna alternatywa dla szachów;
+ Tematyka;
+ Prosta, ale wymagająca myślenia.

Minusy:
– Paskudna oprawa wizualna;
– Cena do jakości;
– Tylko jedna wersja językowa.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

1 Trackback / Pingback

  1. …dwóch graczy. – I play with green!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*