Recenzja 2B#: Talisman – Królowa Zimy DLC

Królowa Zimy to kolejny dodatek do Talismana, dzięki któremu nasze zmagania o zostanie najpotężniejszym (choć niekoniecznie najmilszym) bohaterem krain staną się jeszcze ciekawsze. Po koronę władzy sięgnęła bowiem istota silna i przebiegła, której nietypowa magia całkowicie odmieniła znany niegdyś świat i skryła go pod grubą warstwą lodu… no to chyba trzeba jej naklepać, nie? Od ćwiczeń fizycznych zawsze robi się człowiekowi cieplej!

W skład tego zimowo-tematycznego pakietu wchodzi w sumie 84 kart Przygód, 4 karty Poszukiwaczy, 20 zaklęć, 24 zadania Czarnoksiężnika i 3 karty Alternatywnych Zakończeń.

Królowa Zimy i Alternatywne Zakończenia

Zacznijmy przewrotnie od tych ostatnich, bo w sumie zmieniają najwięcej. Jeśli znudziło się Wam bieganie po zewnętrznych i wewnętrznych krainach zawsze za tą samą zakichaną koroną, wśród reguł domowych do wybrania pojawiły się “jawne” i “ukryte” zakończenia, które mogą być od teraz losowe. Jednym z nich pozostaje oczywiście “Korona i Berło”, które znaliśmy z podstawowej wersji, ale do zestawu dołączyły jeszcze dwa inne: epicka bitwa z tytułową “Królową Zimy” oraz “Zadania Czarnoksiężnika”.

20160410230805_1

Bitwa jak to bitwa, może być krótka, jeśli sprzyja nam szczęście lub długa i męcząca. Królowa posiada kilka wrednych umiejętności. Zawsze jednak fajnie jest napotkać na swojej drodze jakiegoś prawdziwego bossa – a nie tylko prześladować okoliczną faunę i florę.

Co zaś się tyczy zadań i trzeciego z dostępnych zakończeń, to stanowią one element nowego mechanizmu:

20160410230759_1

W grze pojawiły się bowiem tradycyjne “questy”, dzięki czemu czujemy, że nasi bohaterowie rzeczywiście mają większy cel, a nasze przemieszczanie się po planszy jest chociaż odrobinę mniej przypadkowe (jeśli to w ogóle możliwe w przypadku kości). Niektóre z tych zadań z pewnością wykonamy mimochodem i nawet ich nie zauważymy. Inne potrafią być naprawdę upierdliwe. Co więcej, jeśli się ich nie pozbędziemy, nie będziemy mogli przekroczyć bramy, która prowadzi do korony. Czasami więc “podrzucenie” komuś zadania do wykonania, może być dobrym sposobem na blokowanie zwycięstwa. Bo chociaż zadania nie raz mi przeszkodziły, o tyle w ogólnym podsumowaniu uważam je za fajny motyw. Zwłaszcza, że dzięki nim możemy w nagrodę otrzymać talizman lub inne przedmioty. (“Zapłać pan za wytępienie szczurów z piwnicy!”).

20160410230740_1

Bohaterowie

No to co mamy jeszcze w zestawie? Poszukiwaczy!

Skrzat potrafi się teleportować przy wyniku 6 na kości, jest więc zaskakująco mobilny, skutecznie dowali zaklęciem, a i jeszcze otrzymuje 3 złota na obszarze z Puszczą. Można więc powiedzieć, że do szczęścia nie brakuje mu już niewiele (może miłości pani skrzatowej. bo siłę i dobytek już ma), dlatego stosunkowo łatwo się nim wygrywa. Czyżby więc znowu skopali balans postaci?

Nekromanta to ciekawa alternatywa dla miłośników rzucania dużej ilości zaklęć oraz osób, które wolą walczyć po złej stronie. Nie jest jakoś zatrważająco silny, ale posiada swój klimat dzięki specjalnej zasadzie dotyczącej duchów.

Wódź ogrów także dobrze prezentuje się w tym zestawieniu. Może bowiem traktować pokonane potwory jako towarzyszy, zamiast przerabiać je na trofeum. Dość szybko rośnie w siłę, pod warunkiem, że przypisze mu szczęście i będzie sukcesywnie trafiał na bestię do spętania.

20160410230455_1

Wreszcie Czarnoksiężnik – czyżby we własnej osobie? – tak jak Nekromanta specjalizuje się w walce na zaklęcia, a po wykonaniu zadań (od siebie?) może dla odmiany zrezygnować z talizmanu i wybrać sobie nagrodę z talii ekwipunku. Jest neutralną postacią i zawsze zaczyna w swojej Jaskini. Wychodzi więc na to, że biedak nie dorobił się nawet wieży, a jest na tyle bezczelny by zwalać questy na innych…

Karty

Nowe przedmioty, miejsca czy sojusznicy nie wyróżniają się niczym szczególnym. Niektóre są bardzo standardowe, inne posiadają nawet ciekawe ograniczenia czy efekty. Ku mojej radości wśród przeciwników pojawiły się różne smoki (chociaż paskudnie zilustrowane). Ogólnie jednak te zimowa tematyka nie jest aż tak zarysowana, żebyśmy rzeczywiście poczuli mroźny klimat przemienionej krainy.

20160410230731_1

Gdybym miała jednak wskazać jakąś charakterystyczną kartę: wybrałabym pewne bardzo wredne zaklęcie, które może mieć decydujący wpływ na to czy znienawidzicie Talismana czy jednak dacie mu kiedyś drugą szansę. Chodzi o “Zropuchowacenie”. Ilość komicznych, dramatycznych, a czasami strasznych wydarzeń, która ma miejsce, gdy ktoś korzysta z tego cuda sprawia, że nawet w tak prostej planszówce może podnieść się adrenalina. Nie ma bowiem jak stracić swój drogocenny, wypielęgnowany dobytek przez głupi błąd. Ciężko także się nie uśmiechnąć, gdy po planszy zamiast herosów skaczą w pewnym momencie wesołe żabki, które strzegą swojego ekwipunku rechocząc żałośnie.

Podsumowanie

Pomimo sporych wątpliwości zakupiłam kolejne rozszerzenie. Wiedziałam, że nie doda nowej planszy (od tego będą inne dodatki), ale mimo to całkiem dobrze reanimuje wysłużoną już nieco grę. Przy okazji – niezależnie od Królowej Zimy – Talisman zyskał wraz z łatkami polską wersję językową. Jest więc bardziej przystępnie, jeśli kogoś zniechęcał brak tłumaczenia. Zamiast jednak polecać DLC, radzę spokojnie poczekać do jakiejś wyprzedaży. Jest OK, ale bez rewelacji. A przecież tak naprawdę wydano ostatnio znacznie ciekawsze aplikacje…

Plusy:

+ Nowe alternatywne zakończenia;

+ Zadania Czarnoksięznika

+ Zabawne zaklęcia

Minusy:

– Błędy rozwalają grę;

– Oprawa graficzna;

– Wszystko już było… to dajmy jeszcze raz!

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*