Recenzja aplikacji 9#: Patchwork

Zacznijmy od tego, że kompletnie nie potrafię szyć. No, czasami od biedy zmaltretuję jakiś guzik, bo sytuacja jest krytyczna i nie mam akurat w pobliżu nikogo, kto wybawi mnie z opresji. Oczywiście, jako osoba ciekawa świata, podejmowałam w życiu różne próby, a to z szydełkiem, a to z haftowaniem… z czego ani jedna nie zakończyła się sukcesem. Do dziś mam jednak sporą kolekcję wełenek, włóczek i książek z wzorami, które przypominają mi o dawnych zmaganiach. Jak zatem przystało na wybitnego teoretyka z zerowym talentem – zabieram się za krytykowanie! Choć mój jedyny kontakt ze zszywaniem ze sobą małych kawałków materiałów nastąpił dopiero przy testowaniu gry.

Patchwork z 2014 roku to kolejna planszówka autorstwa Uwe Rosenberga (autora sławnej Agricoli), przeznaczona dla dwóch osób i poświęcona sympatycznemu tematowi jakim jest szycie kołderki (lub kocyka jak kto woli). Choć oprawa fabularna nie wydaje się zbyt pasjonująca, to jednak jest w tej rywalizacji o skrawki materiału coś intrygującego. A przynajmniej na tyle, by w grudniu 2016 roku ukazała się aplikacja, będąca wierną adaptacją oryginału.

Jeśli zatem chcecie dowiedzieć się jak zaczęła się moja krwawa wojna z materiałową Sową – zapraszam do dalszej części!

Zawartość i Setup

Ekran startowy pozwala nam na wybranie jednego z trzech trybów gry: solo (my vs. komputerowy przeciwnik, czyli moment w którym poznałam swoje nemezis – Pana Sowę), potyczki w sieci lokalnej i punktowany turniej. Możemy także poznać zasady, korzystając po prostu samouczka, gdzie wspomniany wcześniej Pan Sowa wprowadzi nas w tajniki planszówkowego patchworkingu. (Ale nie ufałabym mu zbytnio, bo ewidentnie oszukuje!).

Pozostałe zakładki to:
– Nasze konto – gdzie możemy zobaczyć osiągnięcia, wyniki poszczególnych rozgrywek, stworzyć listę przyjaciół, przejrzeć rankingi czy poczytać statystyki;
– Sklep – gdzie możemy nabyć inne aplikacje m.in. Agricolę;
– Ustawienia – z możliwością zmiany wersji językowej – brak wersji PL, szybkości gry, czy sposobu liczenia punktacji;
– DLC – z dodatkowymi avatarami do naszego konta;
– oraz Lista płac.

Samo przygotowanie do gry ogranicza się zatem do wybrania trybu i poziomu trudności, czyli w przypadku potyczek z AI zdecydowania czy chcemy zmierzyć się z Lulą (łatwą do pokonania dziewczynką-grzybem), Hoo (podstępną Sową) czy Ute (materiałową mistrzynią patchworkingu).

(Wygląda niewinnie, ale to bezwzględny złodziej kawałków materiału. Zrobi wszystko, aby wasza kołderka była niekompletna!).

Rozgrywka

A teraz trochę o zasadach: celem gry jest uszycie jak najbardziej kompletnej kołderki, czyli tak naprawdę zapełnienie kawałkami materiału kwadratu o wymiarach 9×9. Aby tego dokonać, będziemy za guziczki kupowali skrawki, różniące się od siebie kosztem, kształtem i bonusami, ale także wartością “klepsydry”, która pokaże nam o ile pól przesunie się znacznik upływu czasu na odrębnym torze gry (widocznym na obrazkach po lewej).

Zwycięzcą zostanie naturalnie osoba, której kołderka w przeliczeniu na punkty będzie posiadała jak najmniej niezapełnionych miejsc, dzięki czemu z punktacji ujemnej (-157) uda zbliżyć nam się do zera, albo nawet wyjść na plus!

Na początku tury, gra losowo wybiera dla nas trzy dostępne kawałki. Zawsze jednak możemy podejrzeć następny w kolejce, który stanie się dostępny, gdy tylko zwolni się dla niego miejsce.

W swojej turze gracz może kupować kawałki tak długo, póki po pierwsze: starczy mu guziczków, a po drugie: będzie ostatni w kolejce na torze upływu czasu (widocznego po lewej od naszej planszy). Inicjatywa zawsze należy bowiem do tego z graczy, który znajduje się dalej od “mety”. Doświadczeni patchworkowicze mogą więc wykorzystać tą zasadę na swoją korzyść i zakupić nawet kilka kawałków po sobie, dbając tylko o to, by nie inwestować w materiały w wysoką wartością klepsydry. W przypadku, gdy nie będziemy już mieli czym zapłacić – pozostanie już tylko pass. Co prawda zarobimy wtedy guziczki, ale z drugiej strony stracimy również kolejkę, a znacznik upływu czasu i tak zostanie przesunięty.

Dodatkowo, istnieje ograniczona ilość danego kształtu materiałów w grze (co można podejrzeć w odrębnym menu). Istnieje więc spore ryzyko, że kupując tylko wymyślne kawałki nie uda nam się zakryć całej planszy. Na szczęście wykupionymi kawałkami można obracać w dowolny sposób, aby dopasować je do wzoru tak długo, aż zdecydujemy się je “przyszyć”. Raz przyszyty i ułożony na planszy kawałek nie może być już ponownie obracany ani przemieszczany. Aplikacja pozwala nam jednak w miarę wygodnie śledzić nasz postęp, jak również postęp naszych przeciwników, (dzięki kwadratom przy awatarze, pokazującym na biało zaszyty przez nasz obszar), dlatego stosunkowo łatwo unikniemy nieprzemyślanych decyzji.

Warto także nadmienić, że pędzenie na torze upływu nie zawsze bywa niekorzystne. Osoba, która jako pierwsza przekroczy określone progi, zyskuje bowiem w nagrodę bonusy – w tym guziki oraz niezwykle cenną łatkę (czyli pojedynczy kawałek – kwadracik), bardzo przydatny do uzupełniania dziur w naszej kołderce. Co może być jedyną metodą do naprawiania błędów s skutek źle rozłożonych kawałków.

Zasady planszówki są więc niezwykle proste, a jedyna negatywna interakcja pomiędzy graczami ogranicza się do podbierania sobie wartościowych kawałków. W dużej mierze będziemy jednak skupieni na układaniu własnej planszy – i starali się nie pogrążać naszej konkurencji. Nie oznacza to, że planszówka nie jest w żaden sposób wymagająca, czy ogranicza się do jednoosobowego pasjansa. Muszę bowiem z czystym sumieniem przyznać, że to chyba jedna z lepszych gier dla par, które nie lubią ciągłej konfrontacji, ale nie mają nic przeciwko wyścigom i intelektualnej rywalizacji.

Podsumowanie

Osobiście przy wersji na Steama bawiłam się dobrze. Gra działała bardzo płynnie, przyjemna muzyka w tle nie odwracała mojej uwagi, a interfejs został wyraźnie przemyślany. Nawet szata graficzna pasuje do oryginału, a sposób pokazywania punktacji czy przydatne podpowiedzi, ułatwiały zapamiętywanie zasad.

Już w trakcie premiery planszówkowej wersji, recenzenci zachwycali się nad prostotą, a jednocześnie przyjemnością płynącą z mechaniki. Wbrew pozorom jest jednak w tej grze również sporo planowania, a losowość ogranicza się tylko do początkowego rozłożenia skrawków materiału.

Pomimo więc niezbyt ciekawej tematyki, to planszówka, która może trafić do szerszego grona: i zaawansowanych graczy, i początkujących, i do tych młodszych oraz trochę starszych. Zwłaszcza, że na rynku istnieje bardzo niewiele dobrze wyważonych gier dla 2 graczy, które nie są w dużej mierze karciankami.

…przestrzegam jednak przed nieuniknioną frustracją, jeśli również poczujecie się zmieszani z błotem przez podstępną Sowę.

Plusy:

+ Dobra gra dla 2-graczy;
+ Prosta mechanika i szybka rozgrywka;
+ Płynne, bezproblemowe działanie.

Minusy:

– Brak polskiej wersji językowej.
– Tylko dla 1-2 graczy.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

1 Trackback / Pingback

  1. …dwóch graczy – bo razem zawsze raźniej! – I play with green!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*