Recenzja 18#: Posiadłość Szaleństwa 2 ed.

„Posiadłość Szaleństwa” zawsze zaliczała się do moich ulubionych planszówek – i to do tego stopnia, że kupowałam wszystkie możliwe scenariusze oraz dodatki. Kiedy jednak pojawiała się pierwsza zapowiedź drugiej edycji, nie byłam tak optymistycznie nastawiona. „Jasne, mogę zagrać” – myślałam, ale nie bardzo uśmiechało mi się dołączenie do gry po stronie badaczy i oddanie mojej fuchy Strażnika Tajemnic sztucznej inteligencji. No bo, jakże to tak? Kto teraz będzie sterował potworami? Knuł intrygi? Bezlitośnie doprowadzał graczy do obłędu? To już po prostu nie będzie to samo! …ale nie mogłam się bardziej pomylić.

Dla tych, którzy kompletnie nie wiedzą na czym polega różnica, krótkie wprowadzenie:

1 ed. „Posiadłości Szaleństwa” to gra kooperacyjna od 1-5 graczy, gdzie 4 z nich wciela się w postaci badaczy, a ostatni odpowiada za ruchy potworów i wszelkie antagonistyczne akcje. Obie strony mają ukryty cel zależny od scenariusza, który muszą zrealizować nim upłynie czas.

2 ed. „Posiadłości Szaleństwa” to gra kooperacyjna od 1-5 graczy, gdzie 5 z graczy wciela się w postaci badaczy, a za wszelkie antagonistyczne działania odpowiada darmowa aplikacja do pobrania na telefony, tablety, Steama itd. Gracze prowadzą śledztwo, dzięki któremu odkrywają cel scenariusza, a potem muszą go zrealizować, nim upłynie czas lub zginie jeden z badaczy.

Zawartość Pudełka

W ogromnym pudle skrywają się bardzo ładnie wykonane elementy, na których ilość z pewnością nie można narzekać:

(Jakaś 1/4 zawartości pudełka).

Kompletna Księga Zasad, 24 kafelki mapy, 8 figurek i kart badaczy, 16 żetonów Przeszukiwania/Oddziaływania, 16 żetonów Eksploracji/Obserwacji, 22 żetony Osób, 4 żetony Barykad, 8 żetonów ścian, 4 żetony drzwi, 6 żetonów identyfikacyjnych, 24 żetony i figurki potworów, 26 żetonów Wskazówek, 18 żetonów Ognia/Ciemności, 4 żetony Tajnych przejść, 40 kart Przedmiotów powszechnych, 24 karty Przedmiotów unikatowych, 30 kart Zaklęć, 37 kart Stanów, 40 kart Obrażeń, 40 kart Przerażenia, Zestaw Konwertujący Pierwszą Edycję i 5 kości.

Jeśli zaś byliście wcześniej posiadaczami gry podstawowej z 1 ed., dodatku „Zew Dziczy” lub „Zakazanej Alchemii” możecie natychmiast dołączyć do gry potwory, kafle i badaczy z tamtych rozszerzeń, dzięki zestawowi konwertującemu. I teraz, niestety, smutna wiadomość: cała reszta czyli karty, żetony, czy scenariusze nie będzie już Wam do niczego potrzebna. Definitywnie. Zresztą samo granie w 1 ed. będziecie mogli uznać na oficjalnie zakończone. A to dlaczego? Bo nie wyobrażam sobie po przejściu na drugą edycje ponownego przekładania kafli ze statystykami potworów do podstawek. Zatem nawet, jeśli da się płynnie przeskakiwać pomiędzy edycjami i wybierać, która mechanikę wolicie – w praktyce będzie to tak upierdliwe, że pewnie szybko odechce Wam się eksperymentowania. Ja zrezygnowałam. Trudno. Idziemy z duchem czasu!

Zawartość Aplikacji

Mamy tylko jeden tryb gry, bo apka jest pomocą do planszówki, a nie niezależną grą. Nie przyda się więc nam do 1 edycji, ani nie pogracie sobie np. online. Po jej odpaleniu wita nas klimatyczne okno z wyborem opcji: możemy zmienić wersje językową (jest polska – co jest istotne, zwłaszcza, że prologi i epilogi są czytane przez lektora), włączyć/wyłączyć efekty dźwiękowe, czy przejrzeć inne gry Fantasy Flight Games do kupienia.

Dla nas najważniejsze będą scenariusze. Na tą chwile mamy:  4 do wyboru (jeśli macie tylko 2 edycje), 6 (z „Zakazaną Alchemią” i „Zewem Dziczy”), 1 DLC do kupienia i 3 dodatkowe scenariusze z nowowydanego rozszerzenia „Za Progiem”. Zgadzam się, że w najgorszym wypadku, jest ich bardzo niewiele. Co prawda różnią się czasem trwania i poziomej skomplikowania, ale ich przejście zajmie nam dokładnie od 4-5 spotkań. Szkoda, bo „Posiadłość” strasznie wciąga i szybko odczuwa się niedosyt.

Warto jednak nadmienić, że każdy scenariusz jest naprawdę unikatowy: rozgrywa się w zupełnie innej lokacji, ma ciekawych NPCów, z którymi będzie można rozmawiać i niepowtarzalne zwroty fabularne! Tym sposobem raz znajdziemy się w płonących hotelu, kiedy indziej w samotnej chatce w nieprzeniknionym lesie opanowanym przez okaleczone i zmutowane zwierzęta, albo w starej, szlacheckiej posiadłości z naprawdę dziwnymi lokatorami…

Różnią się także stylem prowadzenia śledztwa: jedne są nastawione na niekończącą walkę, kiedy w innym nawet nie uraczymy potworów – będziemy jednak musieli rozmawiać z wieloma npcami i wytypować na koniec winnego, niczym detektywi z powieści!

Istotną opcją jest też możliwość zaznaczenia elementów ze swojej kolekcji z poziomu aplikacji. Jeśli gracie z pierwszą edycją mapa może się nieznacznie różnić przy wielokrotnym przechodzeniu scenariusza – będzie bowiem generować się, wykorzystując losowe elementy z kilku rozszerzeń.

Setup – czyli czy mój stół to pomieści?

Jeśli kupiliście tylko 2 ed. to pół biedy, ale jeśli macie komplet to w efekcie dysponujecie od groma kaflami map, postaci i potworów… Boicie się już ile czasu zajmie setup? Niepotrzebnie! Całe rozstawienie ogranicza się bowiem do wybrania postaci, zaznaczenia ich w aplikacji, kliknięcia odpowiedniego scenariusza… i zaczynamy. Potem postępujemy już według instrukcji, które podpowiada nam gra. Kolejne elementy mapy będziemy od teraz eksplorowali w czasie rzeczywistym tj. tak długo nie dowiemy się co czai się za drzwiami, póki ich nie otworzymy. I muszę przyznać, że zachwyciło mnie to rozwiązanie! Owszem, z czasem scenariusze staną się pewnie mniej grywalne, bo najzwyczajniej zapamiętamy poszczególne układy, ale każde pierwsze podejście jest naprawdę unikatowe, przez co doskonale oddaje ducha gry przygodowej.

(Mapa z czasem robi się naprawdę duża – a czasami śledztwo w każdej dzielnicy toczy się na innej mapie!)

Porównanie z 1 ed: poprzednio to do Strażnika Tajemnic należało poprawne ułożenie całej planszy przed grą. Pomyłka przy rozstawianiu żetonów i kart oznaczała jego porażkę. Było to strasznie irytujące, wydłużało bowiem niepotrzebnie setup do – uwaga: czasami 30-60 minut! Mogło także się okazać po godzinie gry, że plansza została źle przygotowana i pomimo zwycięstwa badaczy, wszyscy odczuwali rozczarowanie…

Rozgrywka

(Mapa na stole odpowiada mapie w grze – wszystkie przedmioty i osoby, z którymi można wejść w interakcje reprezentują żetony).

Rewolucja w mechanice to element, w którym z pewnością zauważymy najwięcej zmian. Poszczególne rundy w „Posiadłości Szaleństwa” dzielą się na Fazę Badaczy i Fazę Mitów. W trakcie trwania fazy badaczy każdy z graczy może wykonać 2 akcje: eksploracje (powiązaną zazwyczaj ze sprawdzaniem lub wpływaniem na teren np. otwarcie drzwi), ruch, przeszukwianie (np. sprawdzanie zawartości skrzyni czy czytanie listów na biurku), przekazywania (w celu wymienienia się ekwipunkiem), oddziałowywania (czyli wchodzenie w interakcje z przedmiotami lub postaciami np. rozmowa), akcje specjalne (umiejętności postaci lub z kart przedmiotów) i akcje ataku. Po zaznaczeniu w aplikacji zakończenia fazy badaczy, przechodzimy do fazy mitów – i tutaj znów postępujemy zgodnie z komunikatami. Może się bowiem okazać, że gra wymusi na nas test jakiejś ze statystyk np. czy unikniemy uderzenia pioruna, lub też będziemy walczyli z potworami (te aktywują się i poruszają w zawsze określony przez scenariusz i swój rodzaj sposób np. niektóre będą przechodzić przez ściany i kierować się zawsze w stronę osób z najniższą zręcznością).

Trudno opisać szczegółowo wszystkie możliwości mechaniki, gdyż wiele jest ściśle powiązanych z określonym scenariuszem i tym sposobem, tak naprawdę dopiero w trakcie gry poznamy jej różne warianty. Zasada ta dotyczy zwłaszcza „bossów”, czyli silnych potworów, którzy są zawsze specyficznie zaprojektowani, a sposób na ich pokonanie, to często niespodzianka. Zawsze jednak będziemy dokonywali wyboru broni na podstawie przedmiotów dostępnych w naszym ekwipunku:

Warto wspomnieć także o jednym z ulubionych przez graczy aspektów „Posiadłości szaleństwa” czyli łamigłówkach do rozwiązania! Druga edycja oferuje nam przede wszystkim nowe typy łamigłówek, oparte na prostych, znanych mechanizmach z gier logicznych:

– obrazkowa (próbujemy ułożyć obrazek pocięty na 6 i więcej elementów, zamieniając ze sobą miejscami elementy);

– szyfrowa (próbujemy odgadnąć szyfr składający się z rzędu trzech i więcej ogniw. Po każdym ułożeniu elementów na wybrane pozycje, badacz sprawdza ile z nich znajduje się na prawidłowym miejscu, ile na nieprawidłowym, a ile w ogóle nie powinno być wykorzystywane w tym konkretnym szyfrze – dzięki specjalnym oznaczeniom);

– ryglowa (przesuwamy elementy w taki sposób, aby uwolnić i wysunąć jeden, konkretny element z mechanizmu).

Wszystkie łamigłówki rozwiązujemy z poziomu aplikacji. Nie trzeba więc ponownie nic rozstawiać i przygotowywać. Jest to rozwiązanie o tyle wygodne, że czasami, gdy ktoś musi za nas dokończyć łamigłówkę, to nie ma ryzyka zniszczenia jakiegoś układu po przekazywaniu sobie elementów lub potrzeby zamieniania miejscami przy stole.

Porównanie z 1 ed: nowa wersja wprowadza więcej różnorodnych akcji dla bohaterów (czasami całą turę spędzimy tylko rozmawiając), wprowadzono na wzór Descenta kary stanów dla postaci (np. unieruchomiony, oszołomiony), niektóre przedmioty mają różne właściwości na rewersie i awersie karty, potwory poruszają się bardziej przewidywalnie (według własnych schematów), wykonujemy test poczytalności tylko za jednego, najstraszniejszego potwora (nie za grupę i nie w momencie wchodzenia do pomieszczenia), wszystkie testy dzieją się wewnątrz aplikacji (np. uniki, walka, łamigłówki) – nie tracimy więc już czasu na znalezienie karty walki odpowiadającej odpowiedniej broni), upływ czasu mierzony jest wewnątrz aplikacji, gracz nie wybiera nowej postaci po śmierci badacza, ale oznacza to, że jego współtowarzyszom została już tylko jedna tura na ukończenie śledztwa albo wszyscy przegrają.   

Podsumowanie

Druga edycja „Posiadłości Szaleństwa” to gra zdecydowanie wyjątkowa, dla wszystkich tych, którzy lubią łączyć elementy RPG z czasem spędzonym przy planszy. To także cała masa sensownych, przyspieszających i usprawniających rozgrywkę rozwiązań, które czynią „Posiadłość” po prostu lepszą. I nawet jeśli nie mogę być już Strażnikiem Tajemnic, to przyznam szczerze, że nie żałuję zmiany frontu. Wynagradzają mi to bowiem unikatowe scenariusze, gdzie naprawdę – w końcu! – wczuwamy się w fabułę i prowadzimy śledztwo: zbierając dowody, przepytując bohaterów niezależnych, a czasami włamując się na tyły magazynu, aby… ciii! Bez spoilerów!

Tak właśnie powinno się robić nowe edycje gier, aby potem nie psioczyć nad zmianą wersję – gdzie w efekcie odświeżono tylko szatę graficzną (a czasami nawet nie!).

No to co z minusami? Pewnie niedopowiedzenia w instrukcji, potrzeba posiadania odpowiedniego sprzętu do wyświetlania komunikatów i mapy z aplikacji (inaczej będzie nam niewygodnie np. szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie grania na telefonie…), mało scenariuszy na wstępie, potwory wydają się mniej różnorodne (z perspektywy Strażnika Tajemnic znaliśmy ich wyjątkowe mocne i słabe strony – teraz ograniczają się do innej ilości punktów życia i statystyki, która będzie w walce z nimi testowana). Nic jednak na tyle poważnego, aby zepsuło finalną przyjemność z odbioru gry.

Zdecydowanie warto, jeśli jesteście fanami pierwszej „Posiadłości…”, a jeśli nie jesteście, to pewnie szybko się nimi staniecie.

Plusy:
+ Wrażenie, że prowadzimy prawdziwe śledztwo;
+ Wiele usprawnień mechaniki w stosunku do 1 ed.;
+ Zestaw konwertujący 1 ed. do 2 ed.;
+ Ciekawi badacze, Gwiezdny Pomiot, dużo Ryboludzi!
+ Różnorodne i klimatyczne scenariusze…

Minusy:
– …których niestety jest mało na wstępie;
– Musimy dysponować np. dużym telewizorem/monitorem do gry;
– Schematyczne zachowania potworów;
– 70% elementów z 1 ed. będzie już bezużyteczne po konwersji.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

2 Komentarze

  1. Przecież ta gra to dojenie kasy z DLC nie rozumiem Hype’u nad tym tytułem.
    Informacja dla nowych osób jeśli chcecie kupić tą gre bo dużo dobrego słyszeliście to policzcie że te 4 scenariusze znudza wam się po 6 grach.
    A DLC wydawane jest na aplikacji po angielsku, natomiast dodatki będą kosztowały jakieś 160+ zł.
    Moja ocena kupować jak minie Hype i gra będzie stała do 250 zł za tą ilość elementów gry nie warto ruszać przy cenie powyżej 300zł.

    • Hej, dzięki za komentarz. Zwykle staram się nie pisać w recenzjach o cenie z prostego powodu – każdy ma inny przelicznik. Dla jednego to będzie bardzo drogo, kiedy ktoś inny nawet nie odczuje takiej kwoty. Wolę więc skupiać się na mechanice i oprawie graficznej. Sama gra jest za to dla mnie bardzo dobra. I tutaj mogę z czystym sumieniem zaznaczyć, że nie mam interesu w jej reklamie, bo to nie recenzja sponsorowana 🙂 Zwłaszcza jeśli porównam sobie ilość godzin spędzonych przy testowaniu drugiej edycji, w zestawieniu z innymi, znacznie tańszymi, ale popularnymi planszówkach, które ograłam raz… Co się tyczy DLC: tak, niestety, póki co wszystkie są po angielsku, więc pozostaje czekać na tłumaczenie Galakty albo grać bez spolszczenia. Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*