Recenzja 19#: Cyklady – Monumenty

Nad moimi wyjazdami do Essen ciąży jakieś fatum. Nie zdarzyło się bowiem jeszcze bym była zadowolona z zakupów – nawet jeśli lubię samą imprezę i towarzyszącą jej atmosferę. Podczas ubiegłorocznej edycji postanowiłam, że nawet jeśli nie przywiozę sobie dobrej gry, to chociaż nabędę kilka dodatków. I tym sposobem na pierwszą pozycję listy „must have” trafiły „Cyklady” z dodatkiem „Monumenty”. Kiedy jednak dotarłam podczas festiwalu do właściwego stoiska czekało mnie tradycyjne rozczarowanie. Wszystkie egzemplarze rozeszły się w błyskawicznym tempie. Mogłam więc co najwyżej popodziwiać wystawkę, a potem ruszyć dalej, po raz kolejny dumając nad swoim smutnym losem…

Koniec końców „Cyklady: Monumenty” trafiły do mnie dopiero pół roku później, gdy wreszcie zawitały do polskich sklepów. Nie muszę już chyba nawet wspominać, jak stały się przez to wyczekiwane?

Zawartość pudełka


(Im bardziej szukam, tym bardziej nie ma… czy to już wszystko?)

…hę? 10 kart i 10 plastikowych figurek, do tego instrukcje w kilku językach. Sprawdzam czy nic nie zgubiło się po drodze. Nie. Porównuję ze spisem w instrukcji. Tak, najwyraźniej to wszystko. Z powątpiewaniem patrzę na cenę: w zależności od sklepu od 60 do 70 zł. No dobra… to o co chodzi z tą zawartością? We wszystkich materiałach marketingowych mówiono o dodatku, a nie płatnym promosie. Dla porównania w rozszerzeniu „Tytani” dostaliśmy: dwustronną planszę, planszę ofiarowania, 1 płytkę boga Kronosa, 5 figurek Boskich Artefaktów i 5 odpowiadających im kart, 5 specjalnych metropolii i odpowiadających im kart, 7 znaczników dobrobytu, instrukcję, elementy dla 6 gracza (2 znaczniki ofiarowania, 8 flot, 8 oddziałów, 6 znaczników terytorium, zasłonka, 3 tytanów), 3 znaczniki terytorium i 3 tytanów w każdym pozostałym kolorze dla każdego gracza… razem (znów z zależności od sklepu): od 100 do 200 zł. W najlepszym wypadku mamy więc ok. 30 złotych różnicy. Trochę porażające, przyznaję. I martwiące w jakim kierunku idzie rynek gier…

Nowe Zasady

Na początku fazy rozkładania planszy z dziesięciu kart monumentów losujemy tyle, ilu jest graczy. Będą to budowle dostępne w trakcie rozgrywki – co zapewnia pewne urozmaicenie podczas każdej następnej partii. Jeden monument łączy w sobie dwie budowle z gry podstawowej. Gdy tylko gracz kontroluje dwie budowle wskazane jako koszt monumentu (widoczny na jego karcie), może automatycznie dobrać właściwą figurkę i postanowić ją na dowolnym ze swoich terytoriów. (Zawsze możemy zdobyć je również przez podbój!). Co najważniejsze, monumenty nie zajmują „slotów” na budynki. Są bowiem figurkami i stoją niejako obok, wciąż więc możemy stawiać budowle i metropolie według normalnych zasad.

Podsumowanie

Myślę, że nawet lepiej od opisu, moje odczucia odnośnie najnowszego dodatku odda poniższe zdjęcie. Spójrzcie sobie na to porównanie dodatków:

„Cyklady” to świetna planszówka, w którą praktycznie zawsze mam ochotę zagrać. Każdy dodatek do niej ulepszał i odświeżał mechanikę… aż do tej pory. Nie oszukujmy się bowiem i powiedzmy otwarcie, że „Monumenty” nie zasługują na miano pełnego rozszerzenia. Jeśli więc jakimś cudem nabyłabym je w trakcie Essen potwierdziłoby się tylko to, że zawsze z festiwalu przywożę jakiś chłam. Nie chodzi nawet o to, że pomysł z monumentami jest zły. Raczej o ilość w porównaniu do ceny oraz ogólnie odczucia z tego jak „Monumenty” wpływają na rozgrywkę. A jest nieco bardziej chaotycznie. Może się bowiem okazać, że w połączeniu z „Tytanami” ktoś na wstępie otrzymuje już monument… A niektóre mają naprawdę przebrzydłe moce np. Wielki Uniwersytet Ateny pozwala z akcji rekrutacji Ateny kupić dowolną ilość filozofów.

Aby nie rzucać tylko błotem, warto jednak wspomnieć o jednym ulepszeniu: „Monumenty” przyspieszają nieznacznie rozgrywkę, bo gracze mają dodatkową motywacje do budowania, a nie tylko czekają aż ktoś odwali za nich robotę i podbijają najciekawsze z terenów. Jeśli więc borykaliście się z tym problemem – to został on w pewnym stopniu rozwiązany.

Podsumowując, fanów „Cyklad” pewnie ucieszy wiadomość, że pojawiło się coś nowego, ale jeśli gracie tylko od czasu do czasu – to za tą cenę spokojnie dostaniecie inną grę. Może więc warto się zastanowić czy aż tak bardzo chcecie zagrać z DLC? Mnie osobiście do zakupu i tak pchnęła mania kolekcjonowania. Pierwszy raz spoglądam jednak na „Cyklady” z rozczarowaniem. Dorzuciliby chociaż nowego potwora…

Plusy:
+ Bardzo ładna ilustracja na pudełku;
+ Dodatkowa motywacja dla graczy, by budować, a nie tylko atakować.

Minusy:
– Niewielka ilość komponentów;
– Brak istotnych zmian w mechanice.

Sharing

Facebooktwittergoogle_plusredditpinteresttumblr

2 Komentarze

  1. Z pełnym szacunkiem. Średnia recenzja, bo głównie tutaj czytam o tym, że w pudełku jest mało za za dużo, a ja chciałbym wiedzieć, jak się z tym gra, czy to fajne. A o tym jest bardzo mało.

    – Brak istotnych zmian w mechanice. – a te które są, są przyjemne czy można bez bólu się bez nich obejśc?

    • Hej, dzięki za komentarz. Myślę, że wątpliwości czy warto mieć ten dodatek w kolekcji rozwiewa dobrze fakt, że niewielu osobom w ogóle chciało się to coś recenzować 😉 Postaram się jednak odpowiedzieć szerzej na Twoje pytanie: na ten szumnie nazywany dodatek składa się 10 dodatkowych kart (na potrzeby partii losujemy ich tyle, ilu jest graczy – reszta wraca do pudła). Karty umożliwiają budowę dającego rożne premie monumentu. Bardzo ciężko przewidzieć czy dane premie będą przydatne w naszej partii, czy nawet nie tkniemy tych kart, bo sporo zależy od sytuacji na planszy: jacy bogowie się losują, w jaką ścieżkę zwycięstwa celujemy, itd. Przy naszych partiach testowych na 4 osoby – budowaliśmy zwykle max. 2 monumenty (a 2 leżały odłogiem). Ale to nie tak, że biliśmy się o nie i ktoś dostawał dzięki monumentom kolosalną przewagę. Wygrana nigdy nie wynikała u nas w faktu posiadana monumentu. Hipotetycznie mogę jednak założyć, że niektóre są bardziej „przegięte” od innych (jak opisane kupowanie filozofów na potęgę). Dlatego ten dodatek to bardziej „promo” (coś jak postaci dowódców w „Small Worlds”). Jak się z tym gra? Jest jedna zaleta, o której wspominałam w tekście – przyspiesza rozgrywkę, która przy kilku dodatkach i pełnym komplecie graczy potrafi się dłużyć… Czy da się obejść bez niego? Absolutnie! – tylko tylko dwie potencjalne premie w zależności od tego co wylosujemy na starcie i co więcej może się okazać, że nawet na nich nie skorzystamy. Polecam tylko, jeśli chcesz rozbudować grę o nowe ładne figurki i lubisz mieć „komplet” dodatków, a jeśli masz jeszcze jakieś pytania – to chętnie pomogę. Pozdrawiam!

Odpowiedz na „IsuelAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*